Prawdziwych dziennikarzy już nie ma

Agnieszka Sosnowska w swojej książce Sztuka znikania. Teatralność w czasach ponowoczesnych sklasyfikowała zjawisko teatralności jako ,,znikalność”. Dla niej aspekt widzialności i obserwowania jest dla zjawiska kluczowy w kontekście znikania, bo teatr istnieje tylko w danym momencie, jest relacją między widzem a performerami. W taką kategorię można wpisać nowy film Wesa Andersona Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun (org. The French Dispatch).

Film Andersona jest opowieścią o ostatnim wydaniu tytułowego czasopisma. Przedstawia tę historię z perspektywy periodyku – omawia każdy dział z osobnej perspektywy. Dominują tutaj trzy historie: psychopatycznego więźnia, który odkrywa w sobie artystyczną duszę (Benicio Del Toro) zakochanego w strażniczce, stającej się jego muzą (Lea Seydoux); Zeffirellego (Timothee Chalamet, dla którego Anderson specjalnie napisał tę rolę) – strajkującego studenta-literata i młodzieżowego protestu stłumionego przez policję; oraz dziennikarza Roebucka Wrighta (Jeffrey Wright), który opisując kuchnię porucznika Nescaffiera (Steve Park) zostaje uwikłany w tajemnicę porwania dziecka komisarza (Mathieu Amalric), u którego gości i z którym odkrywa potrawy przyrządzone przez wojskowego. Wszystkie historie składają się na działy o kulturze, polityce (bo w żadnym poważnym czasopiśmie nie może takiego zabraknąć) i kuchni. Ale opowieść Andersona nie zawiera się tylko w przywołanych działach, historia posiada w sobie jeszcze pracę i etykę dziennikarza czasopisma papierowego, które dzisiaj przegrało walkę z nowymi mediami. Sama okładka gazety celowo przypomina stare wydania ,,New Yorkera” i właśnie o takim dziennikarstwie jest ten film.

Kurier Francuski… jest oczywiście dla młodych znawców kina niesamowitą propozycją do analizy filmoznawczej, ale oprócz mnogości znaków chce złożyć hołd takiemu dziennikarstwu, jakiego już dzisiaj nie ma. Ci autorzy artykułów dbali o każdy szczegół swoich tekstów, każdy akapit, słowo i element, aby tworzyły spójną całość. Bo przecież wydrukowanych tekstów nie można było później edytować, jak w przypadku tych na portalach internetowych, które dzisiaj mają po publikacji wiele błędów gramatycznych i językowych, tłumaczonych jako ,,bo tego nikt nie zauważy”, „tak się przecież mówi” czy ,,bo nam na studiach tego nie powiedziano”. Misja dziennikarska, którą przedstawia Wes Anderson, nie była tylko pracą, w której chciano rzetelnie coś zrelacjonować. Poszukiwano drugiego dna, chcąc przekazać pewien morał, naukę i głębię całej opowieści – przecież artykuł, umieszczony w dziale kulinarnym, o kuchni Nescaffiera, to historia miłości ojca i syna, w której jedzenie okazuje się mieć niezwykle istotną rolę.

Dzisiejsze dziennikarstwo to coraz częściej praca na etat, w której nie dba się o detale, a o szybkość – stało się nieustannym wyścigiem informacyjnym, gdzie dominuje news, a nie dokładność i rzetelność przekazu. Wes Anderson oddaje hołd temu drugiemu, które zdaje się umierać, nie tylko w Polsce, Europie, ale i w Stanach Zjednoczonych. Jego ukłon w stronę prasy drukowanej jest hołdem mistrzowskim, który bawi swoim charakterystycznym humorem i cieszy oczy mistrzowskim warsztatem.

Przemysław Kania

Źródła zdjęć:

materiały promocyjne filmu Kurier Francuski z Liberty, Kansas Evening Sun ze „Stowarzyszenia Nowe Horyzonty”