Prośba wielkiej wagi

incepcja-zakonczenie-1180x664Incepcja (2019, reż. Christopher Nolan)

Wierzysz w rzeczywistość? Wiesz co jest prawdziwe? Czy można podrobić prawdziwą inspirację? Czy świat jest prawdziwy? Czy na pewno trzeba się obudzić, żeby wrócić do rzeczywistości? Czy śmierć jest jedyną ucieczką?

– Idea musi być jak najprostsza, żeby potem rozwijała się w naturalny sposób – w tym jednym, błyskotliwym zdaniu wypowiedzianym przez bohatera Toma Hardy’ego tkwi sekret Incepcji”.

Nie opieramy się na plotkach

Scenariusz to podstawa. W przypadku „Incepcji” widzę to wyraźnie. Jest zachowany rytm. Istnieje harmonia. Nie ma chwil niepotrzebnych. Oglądając zdałem sobie sprawę jak kluczową rolę może pełnić montaż. Idąc dalej – dostrzegam regularność. Widzę zdrowy balans pomiędzy scenami dialogowymi a sekwencjami scen akcji.

Christopher Nolan, przy całej złożoności procesu jaki stał się udziałem głównego bohatera, nie zapomina o elementach mających na celu wzruszenie widza. Jest konsekwentny w dawkowaniu różnorodnych doznań. Nie popada w powtarzalność. Jest twórczy w sposobie opowiadania. Aż dziw, że Nolan nie otrzymał nominacji do Oscara za reżyserię. Statuetka za scenariusz wydawałaby się oczywistością. Mimo to nawet tutaj pominięto wspaniałą pracę jaką wykonał.

Kwestią absolutnie osobną jest sfera wizualno-dźwiękowa „Incepcji”. W moim przekonaniu to jeden z najwybitniej stworzonych światów filmowych. Zdjęcia. Dźwięk. Muzyka Hansa Zimmera. Oczywiście efekty specjalne. To poezja ekranu. Oglądając ten film w sali kinowej można poczuć całkowite odprężenie. Przywołując słowa DiCaprio z filmu Pozytywne emocje zawsze w końcu biorą górę. W tej chwili „Incepcja” to już klasyka kina. Wybitny dreszczowiec. Doskonałe kino akcji. Kultowe arcydzieło.

inception-toupie-christopher-nolan_f8a25b8c3bIncepcja (2019, reż. Christopher Nolan)

Ból tkwi w umyśle

Próbujesz odpowiedzeić sobie na pytania jakie postawiłem we wstępie? Być może przekroczysz kolejny etap w dążeniu do prawdy o tym co Cię otacza. 

Tak naprawdę trudno rozeznać, z czystym sumieniem, co może być właściwe. „Incepcja” tego nie upraszcza. Więcej. Pozostając po seansie z własnymi myślami towarzyszyło mi przekonanie o niezwykłej wyjątkowości tej chwili. Pozytywne zawieszenie. Chwila kontemplacji. Tajemnica.

Skojarzenia, potęgowane przez muzykę Hansa Zimmera, kierują człowieka w stronę niewiadomej. Ciągle pozostaje coś do odkrycia. Każdy kolejny seans „Incepcji” przybliża do finału. Mimo tego z tyłu głowy tkwi myśl, że jeszcze długa droga aby uzyskać coś więcej. Potencjał jaki wciąż tkwi w „Incepcji”, mimo prawie dziesięciu lat od premiery, zdaje się być dla mnie wciąż studnią bez dna. Głębia myśli jaka zawiera się w obrazie to źródło niewyczerpalnej możliwości interpretacji.

Umówmy się. Czy możemy być pewni tego co dookoła? To pytanie dla mnie jest już mniej niewygodne niż dawniej. Następny seans „Incepcji” przypomni, po raz kolejny, co jest ważne.

Przywołując kolejną kwestie DiCaprio z filmu – W prawdziwym świecie trzeba wybierać, tutaj nie.

Czytelniku? Już dokonałeś wyboru? Tak? Choć z innej strony. Czy rzeczywiście koniecznie musisz wybierać?

Technologia jest dla człowieka. Nie człowiek dla technologii. Tak uważam. Opinii nie zmienię. Czy sen może stać się rzeczywistością? Po kolejnym seansie „Incepcji” nie zaprzeczam.

Twierdzisz inaczej? Czy nadal uważasz, że twój świat jest prawdziwy?

Krzysztof Ruben