Konające imperium

oni_loro_22Oni (2018, reż. Paolo Sorrentino)

Najnowszy film Paolo Sorrentino nie jest biografią Berlusconiego w tradycyjnym rozumieniu. „Oni” to fantazja Sorrentino na temat słynnego Silvio i jego otoczenia, która ma w sobie więcej z autorskiej wizji niż z wiarygodnego portretu kontrowersyjnego polityka.

Początek może nieco zbić z tropu. Zamiast Berlusconiego poznajemy Sergia (Riccardo Scamarcio), biznesmena, który podejmuje pierwsze kroki, aby dotrzeć do premiera. Wszyscy bowiem: kobiety i mężczyźni, chcą się znaleźć jak najbliżej Silvio, każdy pragnie być jak ten, który urzeczywistnił fantazje wielu. I to nie tylko polityczne, ale także erotyczne. Związek władzy z seksem nie mógł chyba zostać ukazany bardziej dobitnie niż w scenie, w której Kira, kochanka Berlusconiego (zjawiskowa Kasia Smutniak) rozmawia przez telefon z premierem Włoch, jednocześnie odbywając z Sergiem stosunek. Gdy poznajemy Sergia, znajduje się on na początku drogi, która dla Berlusconiego już się zakończyła. Porównując obu bohaterów widać jednak, że Sorrentino znacznie bardziej od drogi do realizacji pragnień interesuje stan nasycenia. Pole zostaje oddane więc dla Berlusconiego (niezawodny Toni Servillo).

Przenosimy się do wielkich willi oddzielonych od świata szarych śmiertelników. Berlusconi jak Bóg w białym ubraniu przechadza się po swoim ogrodzie, a w przedsionku raju jego świta karmi się już tylko manną spadającą z nieba i spogląda tęsknie w stronę rezydencji premiera. Scena nadmorskiej balangi może się równać z pamiętnym przyjęciem urodzinowym Jepa Gambardelli z „Wielkiego piękna”, a ścieżka dźwiękowa doskonale łączy się to z napędzającymi bohaterów impulsami („Down on the Street” The Stooges!); to z imprezowym nastrojem, to z nieuchronną melancholią. Nad imperium Berlusconiego unosi się bowiem atmosfera schyłku i dekadencji. Sorrentino zaś w podobnym klimacie czuje się najlepiej. Berlusconi jest kolejnym po Jepie z „Wielkiego Piękna” i Fredzie z „Młodości” bohaterem, który doszedł już do kresu tego, co mógł osiągnąć i odczuwa pustkę. Bo w jego ustach kryje się oddech starca.

oni-7_49e31e6c3cOni (2018, reż. Paolo Sorrentino)

Film, który we Włoszech pokazywany był w dwóch częściach, do międzynarodowej dystrybucji trafił okrojony do dwuipółgodzinnego metrażu. I wprowadza to sporo zamieszania. Niektóre postaci pojawiają się i znikają, wątki sprawiają wrażenie niedopowiedzianych, a sceny następują po sobie w sposób chaotyczny. Dramaturgia nie wydaje się tu jednak najważniejsza, stoi ona w cieniu wizualnego przepychu przeplatanego zagadkowymi w swej symbolice obrazami. Ocierają się one, co prawda, momentami o kicz, który  ma jednak tę zaletę, że sprawia wrażenie zamierzonego. Największą siłę oddziaływania posiadają sceny, które za sprawą przewrotnej wieloznaczności zapraszają do interpretacji i zdają się odchodzić od głównego bohatera, by opowiedzieć o czymś więcej. O współczesnej kulturze nadmiaru, o kulcie młodości i ciała podszytym cierpieniem.

Sorrentino ma zdecydowanie talent do portretowania klas wyższych. Brak mu natomiast zmysłu, który pozwoliłby ukazać, jaką cenę ponoszą szarzy ludzie za oddawanie władzy w ręce człowieka pokroju Berlusconiego. Próba pokazania społeczeństwa mamionego fałszywymi obietnicami jest nieudana i może dlatego zajmuje tak mało miejsca (w przeciwieństwie do uwodzicielskiego portretu grupowego świty Silvio). Czasami ma się wrażenie, że lepszym tytułem filmu niż „Oni” byliby „My”, bo reżyser więcej zrozumienia i współczucia ma dla opływających w fortunę sybarytów niż oszukiwanych przez nich ludzi. I to pozostaje chyba największym problemem filmu. Sorrentino spogląda na Berlusconiego co prawda okiem raz rozmarzonym, raz krzywym, ale czuć, że w tym ostatnim więcej tkwi pobłażliwości niż rzetelnej krytyki. „Oni” to satyra, która zamiast wbijać kij w mrowisko, ledwie je trąca.

Mateusz Rosicki

Oni
Włochy, Francja 2018, 151′
reż. Paolo Sorrentino, scen. Paolo Sorrentino, Umberto Contarello, zdj. Luca Bigazzi, prod. Universal Pictures, International Italy, wyst. Toni Servillo, Elena Sofia Ricci, Riccardo Scarmacio, Kasia Smutniak, Euridice Axén, Dario Cantarelli