Pieskie życie

8d4b6857e0f23250b3903f29d3b7.1000Dogman (2018, reż. Matteo Garrone)

Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Nie sposób temu zaprzeczyć patrząc się w wierne oczy Marcello, głównego bohatera „Dogmana”, najnowszego filmu Matteo Garrone, który obserwuje swego „właściciela” z mieszanką trwogi oraz uwielbienia. Metaforycznym panem tytułowego człowieka psa jest Simone – osiłek, terroryzujący lokalną społeczność. Obu mężczyzn łączy więź dziwna, nieracjonalna, wymykająca się ludzkiemu pojmowaniu. U Garrone relacja kata i ofiary, pana i poddanego, na pierwszy rzut oka oczywista w odczytaniu, z czasem przysparza problemów. Nie wiadomo, kto pełni jaką rolę. I kto kogo bardziej potrzebuje.

Marcello to człowiek niepozorny – niski, z karykaturalnym skrzeczącym głosem. Nie jest osobą, która łatwo zyskuje sobie szacunek. A już na pewno nie pomaga jego zawód. Niańczenie psów nie należy wszak do zajęć przynoszących chwałę i sławę. Jedyne, co zyskuje to wielu futrzanych przyjaciół, których otacza szczególną opieką i do których zdaje się łudząco podobny. Podopieczni nadają mu znaczenie, którego nie posiada w świecie ludzi. Jasnym punktem w życiu bohatera jest z pewnością jego córka. Uszczęśliwienie dziewczynki jest głównym celem, który mu przyświeca. Relacja z bliską osobą oraz zwierzętami, to elementy, która każą nam wierzyć w wielką wrażliwość Marcello. Nawet, gdy dowiadujemy się, że jest on handlarzem narkotyków.

dogman1Dogman (2018, reż. Matteo Garrone)

Bohater okazuje się potrzebny również Simonowi, który staje się jego metaforycznym panem. Od czasu do czasu przypomina sobie o „przyjacielu” i wykorzystuje go przy kradzieżach i przepływie narkotyków. Za dobrze wykonane zadanie czeka Marcello również nagroda – wspólny wypad do dyskoteki czy poklepanie po plecach. Jest to bliskość jakiej wyautowany bohater nie doświadcza. W ten sposób rodzi się niezdrowe przywiązanie, które każe Marcello postępować w sposób niezrozumiały dla reszty lokalnej społeczności. Wystarczy jednak spojrzeć na wyraz jego twarzy, kiedy oczekuje w samochodzie na powrót Simone, by po udanej kradzieży zawieźć go bezpiecznie do domu. Nie widzimy przerażenia, za to podniecenie, że może uczestniczyć w czymś ważnym i podniosłym. Dla tego dreszczyku emocji, jak się jeszcze okaże, może on poświęcić wiele.

Drugą motywacją Marcello są więzy rodzinne – wymarzona podróż z ukochaną córką. Za realizacją tego pragnienia stoją jednak pieniądze. Tyle że główny cel bohatera, wraz z upływem czasu się rozmywa, by ustąpić miejsca innemu: odzyskaniu godności w oczach sąsiadów, gdy po nieudanym skoku bierze na siebie odpowiedzialność i trafia za kraty zamiast Simone’a. Wyjście z więzienia okaże się momentem przełomowym, w którym po raz pierwszy Marcello otwarcie sprzeciwi się swojemu panu. I nie zauważy, że przewyższając w okrucieństwie swojego kata, zniży się do jego poziomu.

Film zaczyna się sceną, w której Marcello usiłuje okiełznać i umyć rozwścieczonego „klienta”. Podchodzi do psa stanowczo, ale ze spokojem. Nie okazuje strachu, ale ma do zwierzęcia duży szacunek. W tym kontekście interpretacja relacji Marcello i Simone może ulec zmianie. Miejscowy osiłek staje się jednym z podopiecznych niepozornego psiarza, który za cel stawia sobie troskliwą opiekę nad nim, tak samo jak wcześniej opiekował się setkami innych futrzaków. Problem w tym, że jego nowy pupil to ogarnięta narkotykowym szałem nieokiełznana bestia, która nie daje się kontrolować. Jedynym działającym argumentem jest „psie ciasteczko” w postaci kokainy. Na pytanie, czy Simone rzeczywiście potrzebuje opiekuna odpowiedzią może być to, że gangster nieustannie do niego wraca. Właściwie jest to jedyna osoba w zasięgu wzroku, która patrzy na niego przychylnym wzrokiem. I nie jest w stanie mu odmówić.

W tym wszystkim dochodzi do zbrodni. Scena morderstwa na Simone, której nadejście wcale nie zaskakuje, jest groteskowo rozciągnięta w czasie. W jej trakcie szala zwycięstwa przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę. Jest to walka małego rozwścieczonego kundelka z wielkim bokserem. Wspaniale oddaje ona dwoistość natury głównego bohatera. Bez przerwy miotają nim sprzeczne emocje: raz chce pomóc swojej ofierze, aby za chwilę ją upodlić. Emocjonalny ładunek, który otrzymujemy w finale „Dogmana” jest dużo silniejszy od przedstawianych w niej drastycznych scen.

dogman2Dogman (2018, reż. Matteo Garrone)

Pod koniec w bohaterze nie ma już żadnej refleksji – działa czysto instynktownie. Na boisko, gdzie grają jego koledzy, przynosi on w prezencie trupa Simone’a, wyraz oddania i spełnionego wobec społeczności obowiązku. Oniryczna sekwencja dźwigania martwego, ogromnego ciała, którego bohater nie jest w stanie podnieść, uświadamia, że bohater nigdy nie zdobędzie uwagi o jaką zabiega. Konfrontacja iluzji, w jaką wierzył dokonując zbrodni, zderza się z prawdą w końcowej scenie, podczas długiego zbliżenia twarzy – podobnej do ujęć psich mordek, które urzekają i jednocześnie budzą strach. Marcello nie zaimponuje kolegom oraz córce, już zawsze będzie niewidzialny. W mafijnie skonstruowanej społeczności przeważające okazują się pozory, a nie realna siła. Osiedlowi sąsiedzi bohateria lubią czuć się od niego lepsi. Z łatwością oceniają jego pazerność, sami jednak szczodrością nie grzeszą. Jest to miejsce gdzie pod pozorem sąsiedzkiej troski i solidarności, każdy dba tylko o siebie. Przyjaźń jest tu jedynie układem zależności, trwa dopóki, słabsza strona nie zagrozi silniejszej. Pełno jest w okolicy Vitów Corleone, którzy niekoniecznie przychylnym wzrokiem spojrzą na kogoś kto jest zdolny do drastyczniejszych czynów niż oni sami.

Mogłaby to być jedynie przypowieść, oparta na trafnych i nienachalnych stereotypach, z karykaturalnie zarysowanymi bohaterami. Wrażenie pogłębia odrealniona przestrzeń, w której rozgrywa się akcja filmu Garrone. Jest to wyludnione, odcięte od świata zewnętrznego osiedle, z rozpadającymi się sklepami o zardzewiałych szyldach, które  równie dobrze mogłoby istnieć w Polsce w czasach PRL-u. Uczucie klaustrofobii świetnie współgra z presją jaką otoczenie wywiera na głównym bohaterze. Przez brudne szyby zakładu fryzjerskiego dla psów trudno dojrzeć ulicę. Na środku znajduje się opustoszały plac zabaw, który nadawałby się na scenerię horroru. Baśniowy charakter unieważnia jednak fakt, że film był oparty o prawdziwą historię, która wydarzyła się pod koniec lat 80. na rzymskich przedmieściach. Widocznie instynkt zwierzęcy jest zakorzeniony w człowieku dużo silniej, niż jesteśmy skłonni przyznać.

Ida Marszałek

Dogman (premiera: 14 września 2018)
Francja, Włochy 2018, 102′
reż. Matteo Garrone, scen. Ugo Chiti, Matteo Garrone, Massimo Gaudioso, zdj. Nicolai Bruel, prod. Archimede, Le Pacte, Rai Cinema, wyst. Marcello Fonte, Edoardo Pesce, Nunzia Schiano, Adamo Dionisi, Francesco Acquaroli