Screwball, fantastyka i Agata Christie. Amerykańskie filmy René Claira

1

Ożeniłem się z czarownicą (1942, reż. René Clair)

Choć pierwszym artystycznym sukcesem René Claira był awangardowy Antrakt (1924), to jego późniejszy dorobek skłaniał się w stronę kina komercyjnego. Popularność jego dzieł zaczęła maleć już pod koniec lat trzydziestych, jednak to jego epizod amerykański, przypadający na lata wojenne, jest powszechnie uznawany za okres schyłkowy w jego karierze.

Na Nowym Kontynencie Clair zrealizował cztery filmy. Ich negatywne recenzje kontynuowały pasmo chłodnego odbioru poprzednich produkcji – już Płomień Nowego Orleanu (1941) został określony przez recenzenta dziennika „The New York Times” jako niegodny wybitnego reżysera, a jego późniejsze dzieła spotkały się z podobnym odbiorem. W porównaniu do francuskiej twórczości Claira, jego amerykańskie dzieła pod względem formalnym są dużo bardziej tradycyjne. Nadal jednak można w nich zauważyć upodobania do motywów, którym poświęcał swoje europejskie filmy. Przyglądając się francuskiej filmografii Claira, łatwo zauważyć jego skłonność do zabawy gatunkiem filmowym. W musicalu Milion (1931) postacie melodyjnie wypowiadają swoje kwestie, często tylko po to, aby w spontaniczny sposób przejść do krótkich, chóralnych piosenek. Podobny rodzaj subwersywności, choć naznaczony już hollywoodzką formułą tworzenia filmów, pojawia się w amerykańskim dorobku reżysera. Mimo niecodziennej formy filmy Claira były adresowane głównie do masowego widza, dlatego już we Francji zyskał on reputację populisty. W Ameryce reżyser znalazł się ze względów politycznych, jednak pracę w Hollywood uznać można również za logiczne następstwo w jego karierze. Każdy z czterech amerykańskich filmów powstał dla innego studia filmowego i jedynie jego pierwsza produkcja zrealizowana za oceanem okazała się finansowym fiaskiem.

Screwballowe fantasy

Płomień Nowego Orleanu rozpoczyna się od absurdalnej sytuacji wyłowienia sukni ślubnej po ponad stu latach od wydarzeń przedstawionych w filmie. Ten rodzaj klamrowej konstrukcji narracji, w której widz konfrontowany jest ze zdarzeniem, którego geneza zostaje mu wyjaśniona podczas właściwej akcji dzieła, został już wcześniej zastosowany przez Claira w Milionie. W przypadku Płomienia…, efekt „zabawy” z widzem zostaje wzmocniony przez narrację lektora zapraszającego widownię do poznania historii zaginionej sukni. Przenosiny w czasie do fantazyjnego świata sygnalizują w Płomieniu… również odwrót reżysera od tematyki społecznej. W przeciwieństwie do Jeana Renoira, tworzącego wtedy na tej samej szerokości geograficznej, Clair – z wyjątkiem Ożeniłem się z czarownicą (1942) – stronił od umiejscawiania akcji swoich dzieł w czasach mu współczesnych.

2Płomień Nowego Orleanu (1941, reż. René Clair)

Dwa pierwsze filmy – Płomień… i Ożeniłem się… – można określić mianem komedii screwballowych z elementami fantastycznymi (Preston Sturges, swoisty filar amerykańskich komedii tamtych lat, pełnił zresztą rolę współproducenta przy drugim z wymienionych dzieł). W obu filmach obowiązujący ład społeczny zostaje zerwany przez główną bohaterkę (graną kolejno przez Marlenę Dietrich i Veronicę Lake) która z samolubnych pobudek uwodzi mężczyznę spoza własnej sfery tylko po to, aby sama paść ofiarą własnych uczuć. Ramy gatunkowe stanowią dla Claira okazję do wyśmiania społecznych konwenansów, jak chociażby podczas sceny katastrofalnego ślubu w Płomieniu…, czy sekwencji ukazującej nieszczęśliwe życie miłosne członków rodu Wooley’ów z Ożeniłem się z czarownicą. Reżyserowi udaje się również wprowadzić do filmów elementy czarnego humoru, najbardziej oczywistego w A potem nie było już nikogo (1945), ale obecnego również w Ożeniłem się… – wystarczy przywołać otwierającą scenę, w której gapiom na publicznej egzekucji sprzedawane są przekąski albo pojawiające się w dialogach wspomnienie o udziale głównej bohaterki w zagładzie Pompei.

Pod względem formalnym dwa pierwsze amerykańskie dzieła Claira są utrzymane w klasycznych konwencjach hollywoodzkiego kina dźwiękowego. Dialogi i interakcje między postaciami – główne komponenty screwballu – są filmowane w kadrach dwójkowych, co można uznać raczej za oznakę warsztatowej sprawności, właściwej twórcom Złotej Ery Hollywood, aniżeli inscenizacyjnej wirtuozerii francuskich komedii reżysera. Okazjonalnie Clair wykorzystuje hollywoodzkie formuły dla komicznego efektu – tradycyjna kompozycja rozmowy dwóch duchów ukrytych w pustych butelkach po alkoholu zostaje zerwana, gdy jedną z nich zabiera sprzątający kelner. Ożeniłem się z czarownicą ze względu na swoją tematykę jest wypełnione szeregiem powtarzających się efektów wizualnych, do których zaliczają się gazowe widma zmartwychwstałych czarnoksiężników, sztampowy już obraz lewitującej miotły czy latające samochody. Owe elementy fantastyczne jedynie czasem popychają akcję naprzód, najczęściej jednak pełnią funkcję humorystyczną.

3Zdarzyło się jutro (1944, reż. René Clair)

Fantastyka jako element narracji

W inny sposób Clair wykorzystał fantastykę w Zdarzyło się jutro (1944). Główny wątek skupia się na dziennikarzu, Larrym Stevensie, który jest w stanie dowiadywać się o zdarzeniach mających mieć miejsce w niedalekiej przyszłości. O ile wcześniejsze filmy podążają niemalże identycznymi schematami fabularnymi, w których uczucie dwójki różnych od siebie postaci (duety Dietrich – Cabot, Lake – March) jest zagrożone przez działania czarnego charakteru (kolejno Robert Young i Cecil Kellaway), historia Zdarzyło się jutro w całości opiera się na fantastycznej koncepcji. Mimo niemalże obowiązkowego dla twórczości Claira wątku miłosnego (tu między postaciami Dicka Powella i Lindy Darnell), jego trzeci amerykański film odchodzi w drugiej połowie od komedii obyczajowej na rzecz humoru fizycznego i elementów kina sensacyjnego. Końcowe starania głównego bohatera, usiłującego zarówno uniknąć przewidzianej mu śmierci, jak i uchwycić nieuczciwego bukmachera, stwarzają okazję do inscenizacji sceny pościgu, niemalże slapstickowego pojedynku na dachu budynku, a nawet strzelaniny. Mimo innego szkieletu fabularnego oraz wprowadzenia do filmu wątku sensacyjnego, Zdarzyło się jutro jest nadal utrzymane w tym samym tonie, co jego poprzednicy – powtarza się nawet klamrowa narracja, użyta wcześniej w Płomieniu z nowego Orleanu.

Mordercze stonowanie

Ze wszystkich czterech amerykańskich filmów Claira adaptacja Dziesięciu Murzynków Agathy Christie jest jego najbardziej wyróżniającą się produkcją. W przeciwieństwie do jego poprzednich dzieł, których siła opierała się w dużej mierze na scenicznej osobowości dwójki gwiazd, obsada A potem nie było już nikogo składa się w całości z aktorów charakterystycznych – między innymi Waltera Hustona, Barry’ego Fitzgeralda czy współpracujących już wcześniej z Francuzem Roberta Younga i Mischy Auera. Zabieg ten ma kluczowe znaczenie dla łamigłówki zawartej w filmie – para głównych bohaterów (Louis Hayward i June Duprez) krystalizuje się dopiero pod koniec akcji – kiedy już cała reszta pada ofiarą morderstwa. Do tego czasu widz nie jest w stanie rozpoznać żadnej pozytywnej postaci, co w warunkach ówczesnej produkcji filmowej zasługiwało na miano nowatorskiego rozwiązania.

4A potem nie było już nikogo (1945, reż. René Clair)

A potem nie było już nikogo może się cieszyć mianem najoszczędniejszego w środkach dzieła Claira. Film posiada jedynie szczątkową niediegetyczną ścieżkę dźwiękową, pojawiającą się głównie w ujęciach ustanawiających. Znacznie większe znaczenie dla nastroju dzieła ma diegetyczny dźwięk szumiących morskich fal oraz tekst tytułowej piosenki, przywoływanej przez bohaterów przy okazji każdego morderstwa, zapowiadający okoliczności kolejnych zbrodni i służący kreowaniu suspensu. Ogromna część filmu poświęcona jest kreśleniu portretów psychologicznych postaci oraz nawiązywanych przez nie sojuszy przeciwko pozostałym mieszkańcom wyspy (rola Waltera Hustona, odgrywającego lekarza-alkoholika kreującego się na logicznie myślącego, nieformalnego przywódcę grupy jest pod tym względem najbardziej rozbudowana). Większość scen przedstawia albo całą grupę lokatorów, albo każdego bohatera oddzielnie, co służy subiektywizacji narracji oraz tworzy wrażenie zbiorowej paranoi. Najlepszą tego ilustracją jest skonstruowana według tradycyjnej osi montażowej scena, w której postacie Fitzgeralda, Hustona, Younga i Haywarda podglądają się wzajemnie przez dziurki od klucza oraz wielokrotne ujęcia udające widok z lornetki.

Clair wprowadził do filmu elementy czarnego humoru, pojawiającego się w znacznej mierze na samym początku historii i wynikającego z ułudnej negacji zagrożenia przez bohaterów – najlepszym przykładem jest scena, w której postaci oczekują na podanie śniadania, w pełni świadome faktu, iż żona obsługującego ich lokaja została poprzedniego wieczoru zamordowana. Wraz z postępem akcji i kolejnymi morderstwami, dzieło staje się jednak coraz poważniejsze oraz zmienia swoją tożsamość wizualną – większa część scen jest utrzymana w niskim kluczu oświetleniowym.

Jeżeli trzy pierwsze amerykańskie utwory Claira stanowią potwierdzenie jego umiejętności tworzenia komedii, to A potem nie było już nikogo jest świadectwem sprawnego poruszania się po innych gatunkach filmowych. Mówiąc o amerykańskiej twórczości reżysera w kontekście całej jego kariery, trzeba pamiętać o fakcie, iż Clair pełnił również rolę producenta swoich dzieł, co dawało mu większą kontrolę nad własnym materiałem. Stąd też to, co z dzisiejszej perspektywy wygląda na formalny konserwatyzm, można uznać za świadomie podjętą ścieżkę artystycznego rozwoju. Clair w swym amerykańskim okresie osiągnął syntezę klasycznego rzemiosła z umiłowanymi przez siebie motywami tematycznymi.

Joachim Klerycki