Literacka fikcja czy lekcja życia?

1Samotny mężczyzna (2009, reż. Tom Ford)

Czego może nauczyć nas literatura? Niektórzy zniechęceni twierdzą, że nawet najzgrabniej złożone zdania nie są w stanie zmienić człowieka, a na pewno nie są w stanie zmienić ludzkości. Ostatecznie, czy nie czynimy wciąż tego samego zła? Może jednak chociaż ci, którzy mają najlepszy wgląd w sztukę słowa, poświęcając życie jej głoszeniu, mają szansę na odkupienie?

Chyba najbardziej znanym filmem, który nie tylko eksploatuje wątek literatury i jej miejsca w życiu, ale wręcz czyni odkrywanie znaczenia poezji swoim tematem, jest kultowe Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989, reż. Peter Weir). Nie chodzi tu o partykularne znaczenie poszczególnych utworów, lecz o rolę literatury w życiu człowieka. Jak poucza swoich wychowanków profesor Keating: „Czytamy poezję, bo należymy do gatunku ludzkiego, a człowiek ma uczucia (…), żyjemy dla poezji, piękna i miłości”. W prestiżowym liceum, gdzie życie uczniów regulują żelazne zasady: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Perfekcja, nowy nauczyciel języka angielskiego wywołuje rewolucję. Zachęca do wyrywania kartek z podręcznika, wchodzenia na katedrę, w ramach zajęć zabiera uczniów na boisko, by kolejno kopali piłkę z poetyckim okrzykiem na ustach. Niekonwencjonalne metody szybko zyskują mu sympatię młodzieńców, staje się ich duchowym mentorem. Zainspirowani, wskrzeszają działające za czasów Keatinga potajemne stowarzyszenie, które oddaje się niebezpiecznemu zajęciu – odczytywaniu mistrzów pióra: Tennysona, Szekspira, Whitmana, Byrona… Jak wysoce jest to ryzykowne i jak bardzo odmienia bohaterów, okazuje się już wkrótce. Profesor, który każe nazywać się Kapitanem, na swoich lekcjach uczy bowiem niezależnego myślenia, które nie jest tu mile widziane – ani przez rodziców, ani przez dyrekcję szkoły. Uczniowie poznają piękno poezji, ale też jej moc, odkrywają własną wrażliwość i zaczynają znajdować odwagę, aby jej bronić. Dla Neila Perry’ego konflikt pomiędzy indywidualizmem a wymaganiami ojca okazuje się zbyt trudną próbą. Keating zostaje obarczony odpowiedzialnością za skutki swojego nieortodoksyjnego nauczania i zmuszony do odejścia w niesławie, jednak jego uczniowie odebrali lekcję. Zgodnie z mottem stowarzyszenia chcą „[…] żyć świadomie. Pić życia sok i ssać jego szpik”.

2Stowarzyszenie Umarłych Poetów (1989, reż. Peter Weir)

Na kwestię oddziaływania literatury można też spojrzeć od drugiej strony – nie nauczanego, lecz nauczającego. Charyzmatyczny Keating widział sens tego, co robił, nietrudno jednak wyobrazić sobie nauczyciela zrezygnowanego lub obojętnego, który nie liczy już na to, że porwie za sobą młode umysły i z zasady robi nie więcej niż tyle, ile do niego należy.

Wyprane z barw

Takim, zwykle niezbyt szarżującym na zajęciach profesorem wydaje się być tytułowy Samotny mężczyzna (2009, reż. Tom Ford). Jak stwierdzi jego studentka Lois, profesor George Falconer jest cagey, czyli ostrożny, zachowawczy, nigdy nie mówi wszystkiego, co wie na dany temat. Nie są to też jednak czasy, w których o wszystkim można mówić otwarcie. Akcja wysmakowanego wizualnie filmu Toma Forda rozgrywa się bowiem w latach 60., w Ameryce stającej wobec zaostrzającego się kryzysu kubańskiego. O tym dowiadujemy się z radia i krótkiej rozmowy bohatera z przejętym napiętą sytuacją polityczną kolegą z pracy. Dla George’a nie ma to żadnego znaczenia. To ma być jego ostatni dzień. Przygotował listy pożegnalne, dyspozycje, z pietyzmem dobrał śmiertelny garnitur. Odkąd osiem miesięcy wcześniej zginął jego ukochany Jim, z którym przeżył szesnaście lat, każdy ranek jest bolesnym przebudzeniem do pustego świata. Pozostaje tylko wybrać depozyt z banku i pożegnać się z przyjaciółką. Tymczasem w czasie załatwiania ostatnich spraw wyprany z barw, matowy świat George’a co chwilę rozświetla się dzięki spotkaniom z ludźmi, których urok, piękno i naturalność nie pozwalają przejść mu obojętnie. Dziecięca szczerość i wdzięk dziewczynki w banku, młodzieniec nieprzeciętnej urody o fryzurze Jamesa Deana, foksterier krótkowłosy przypominający pupili jego i Jima. W tych krótkich chwilach iluminacji, kadr zostaje nasycony ciepłymi, żywymi barwami, a cały świat zwalnia, pozwalając bohaterowi i widzowi sycić się promykami nadziei. Najsilniejsze światło wnosi Kenny, student, który martwi się o swojego profesora, bo czuje, że z nim mógłby naprawdę porozmawiać. Rozmawiają więc, a George widzi, że nie jest to kolejny młody konsumpcjonista, aspirujący do pracy w korporacji, lecz ktoś z żywym, wolnym umysłem, ktoś, z kim może wejść w prawdziwy kontakt. Jak wyjawia główny bohater w ostatniej scenie, dla takich właśnie chwil cała reszta jest warta zachodu, to one trzymają go w teraźniejszości. W momencie, gdy wypowiada słowa pogodzenia ze światem, nagle przychodzi śmierć, ale samotny mężczyzna zdążył powrócić do życia, Kenny zdążył go ocalić.

3Samotny mężczyzna (2009, reż. Tom Ford)

Z Byrona rodem

Przedstawiony w Hańbie (2008, reż. Steve Jacobs) profesor David Lurie w kreacji Johna Malkovicha nie przypomina intelektualisty, lecz raczej spłoszone zwierzę lub dziecko zagubione we mgle, z półotwartymi ustami patrzące na wyłaniający się z jej oparów świat, szukające w nim przede wszystkim zaspokojenia swoich potrzeb, które istnieją ponad jego wolą. Na wykładzie David omawia fragment z Lary Byrona, w którym pojawia się opis Lucyfera. Zgodnie z tekstem poematu jego istota polega na tym, że robi to, na co ma ochotę, nieważne, czy czyni dobro, czy zło. Nie opiera się na zasadach, lecz impulsach, których źródło jest przed nim zakryte. „His madness was not of the head but of the heart”. Nie można go pokochać, jest skazany na samotność. Wydaje się, że interpretując utwór Byrona, profesor w istocie mówi o sobie samym. Czuje się kimś uprzywilejowanym wobec pozostałych, kimś z innego porządku, kogo grzeszki nie podlegają zwykłej ocenie. Tak też się zachowuje. Korzystając ze swojej pozycji, bez skrupułów wykorzystuje studentkę, by uczynić zadość swym lubieżnym instynktom. Gdy sprawa wychodzi na jaw, nie ma zamiaru okazać skruchy. Arogancko przyznaje się do winy, ale odmawia władzom uczelni przeproszenia rodziny poszkodowanej. Tym samym pozwala sobie na poświęcenie kariery dla romansu wynikającego z prymitywnej fizycznej fascynacji.

4Hańba (2008, reż. Steve Jacobs)

W tym momencie rozpoczyna się druga część filmu, będąca niejako drugą rzeczywistością. Pozbawiony pracy profesor opuszcza Kapsztad i jedzie do prowadzącej farmę córki. Lucy jest lesbijką. Gdy odwiedza ją ojciec, okazuje się, że rozstała się z partnerką i teraz mieszka zupełnie sama w niebezpiecznej okolicy. Na tragedię nie trzeba długo czekać. Trzech czarnoskórych wyrostków, udając, że potrzebne jest telefoniczne wezwanie pomocy dla chorego dziecka, dostaje się do domu Lucy. Ojciec próbuje interweniować, ale szybko zostaje unieszkodliwiony. Gdy odzyskuje przytomność, przez okienko widzi, jak napastnicy po kolei zabijają należące do Lucy psy. Na koniec oblewają go łatwopalnym płynem i podpalają. Wprawdzie ojciec i córka uchodzą z tego z życiem, ale wbrew temu, co twierdzi czarnoskóry pomocnik Lucy, Petrus, to, że są żywi, nie oznacza, że wszystko jest w porządku. Mija trochę czasu, zanim David dowiaduje się, jakie życie tak naprawdę wybrała jego córka. Nie był to pierwszy napad, ani nawet pierwszy gwałt. Ogromna swoboda Petrusa w poczynaniu sobie na włościach Lucy słusznie niepokoiła Davida. Wkrótce okazuje się, ze jeden z gwałcicieli jest z nim spokrewniony, a sam „pomocnik” ma ambitne plany przejęcia całej ziemi Lucy. Najbardziej przerażająca jest w tym wszystkim bierność samej zainteresowanej. Nie pozwala wzywać Davidowi policji, gdy pokazuje się jeden ze sprawców, decyduje się urodzić dziecko gwałciciela i zgadza się na małżeństwo z jednym z nich oraz bycie dzierżawcą na własnej ziemi w zamian za zapewnienie jej bezpieczeństwa. Ojciec jest zmuszony patrzeć bezsilnie na dobrowolne upokorzenie córki, która odmawia wyjazdu. Powie tylko: „How humiliating to end like this… like a dog”.

Były profesor jest świadkiem tego, jak dramatycznie sytuacja się odwraca – on wykorzystał swoją pozycję i skrzywdził ciemnoskórą kobietę, tutaj ciemnoskórzy mężczyźni, korzystając ze swojej siły i bezkarności, krzywdzą białą kobietę – jego córkę. Ta paralela szczególnie uderza, gdy córka pyta go, dlaczego mężczyzn tak ekscytuje gwałt. „You’re a man, you should know”. W Davidzie coś się przełamuje. Udaje się do rodzinnego domu skrzywdzonej dziewczyny i błaga o przebaczenie. Robi to nie po to, aby, jak sądzi ojciec Melanie, uzyskać od nich wstawiennictwo na uniwersytecie. Pada na twarz w pełnym pokory skupieniu, bo chce zmazać hańbę, którą nosi w sobie.

Ci cudowni chłopcy

Nie są to oczywiście jedyne realizacje tematu zmagań z życiem panów od literatury lub/i ich uczniów. Ten sam motyw pojawia się na przykład w Cudownych chłopcach (2000, reż. Curtis Hanson), choć w zdecydowanie bardziej komediowej konwencji niż w wymienionych wyżej dziełach. Grady Tripp (w tej roli znakomity Michael Douglas) nie tylko naucza przyszłych powieściopisarzy, ale również sam pisze – a właściwie pisał, bo od ostatniej książki, bestsellera sprzed siedmiu lat, nic nie opublikował. Wbrew temu, co wpaja swoim studentom, nie potrafi wybierać: zarówno w literaturze – w pisanej od niemal siedmiu lat niekończącej się powieści drobiazgowo opisuje każdy szczegół, jak i w życiu – prowadząc podwójną egzystencję między żoną a kochanką (która jest rektorem i żoną dziekana jego wydziału zarazem). Podobnie jak Samotnego mężczyznę, z marazmu wyrwie go jego uczeń James, będący zdolnym, choć ekscentrycznym i niezbyt popularnym młodzieńcem. Za sprawą jego i niespodziewanego przyjazdu wydawcy oczekującego na książkę uruchomiona zostaje seria niefortunnych i mniej lub bardziej komicznych zdarzeń, ale w efekcie Grady’emu w końcu uda się dokonać wyboru i odnajdzie swoją drogę.

Można więc zauważyć, że dla twórców filmów traktujących o nauczycielach literatury kuszące jest stawianie bohaterów w sytuacjach konfrontacji literackich ideałów, propagowanych wartości czy też samych metod nauczania z rzeczywistością. Stają oni przed wyzwaniem napisanym nie przez pióro, lecz samo życie. Jeśli z tej próby chcą wyjść zwycięsko, muszą odebrać swoją lekcję, bo – jak tłumaczy Kenny’emu George Falconer, cytując słowa Huxleya – „Doświadczeniem nie jest to, co się człowiekowi przytrafia, lecz to, co on z nim robi”.

Monika Pietras