Myśli jak najdalej od frontu

1Dyktator (1940, reż. Charles Chaplin)

W sytuacjach kryzysowych rozrywka bywa podporządkowana wyższym celom. Tak było też w czasie II wojny światowej, choć tam, gdzie przemysł filmowy nie został zawieszony, w większości przypadków nie dominowała wcale propaganda. W kinie częściej niż zwykle szukano odskoczni od tego, co działo się dookoła.

W wielu państwach, na terenie których toczył się konflikt, produkcja stanęła. W innych jednak nie tylko kręcono kolejne filmy, ale też pozwalano na debiuty nowym twórcom. Najlepszym przykładem tego jest Francja, gdzie pod trwającą od 1940 roku niemiecką okupacją, w utworzonym na dwóch trzecich terytorium kraju państwie Vichy rozwijała się nawet świeżo utworzona szkoła filmowa. Najpierw działała w Nicei, następnie została przeniesiona do Paryża. Jej rektorem był Marcel Carné, jeden z niewielu wielkich francuskich filmowców, którzy po wybuchu wojny nie zdecydowali się na emigrację (wyjechali między innymi Jacques Feyder i Jean Renoir).

Nowości z Vichy

Francuscy artyści cieszyli się w tych niespokojnych czasach pewnego rodzaju swobodą i nietykalnością. Mieli dostarczać przede wszystkim rozrywki, nie produktywnej pracy służącej w jakiś sposób rozwojowi militarnemu czy gospodarczemu. Nakręcono zaledwie dwa filmy o silnie antysemickiej wymowie: Deprawatorów (1942, Pierre Ramelot) i Tajne siły (1943, Jean Mamy). Podczas II wojny karierę zaczynali tacy reżyserzy jak Jacques Becker, prezes francuskiej federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych oraz dawny asystent wspomnianego już Jeana Renoira. Jego kino było społecznie zaangażowane i przedstawiało negatywny obraz prowincji. Inaczej niż pierwsze samodzielne filmy Henriego-Georgesa Clouzota, do których najlepiej pasuje miano fatalistycznej, antymieszczańskiej satyry. Mimo że w swojej twórczości Clouzot nie stroni od obrazowania antyklerykalizmu i psychologicznej ułomności niektórych bohaterów (znajdujących odbicie w brzydocie ich ciał), nakręcony w 1943 roku Kruk zyskał mu miano kolaboranta. Była to bezpardonowa opowieść o francuskim społeczeństwie, z akcją umiejscowioną w centrum działalności Francuskiego ruchu oporu: mieście Tulle. Powojennym następstwem kontrowersji narosłych wokół filmu był kilkuletni zakaz kręcenia.

Najbardziej znanym francuskim debiutantem czasów wojny jest jednak Robert Bresson. Przystępując w 1943 roku do realizacji Aniołów grzechu, miał już ponad czterdzieści lat, co w porównaniu do innych twórców może wydawać się „zaawansowanym” wiekiem. Bresson chciał zacząć filmową karierę z czystą kartą, konsekwentnie niszczył dokumenty i informacje o swojej przeszłości. Ponoć był absolwentem paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, a potem żołnierzem w oflagu. W Aniołach grzechu Bresson skutecznie zwiódł cenzurę religijną oprawą (film opowiada o zakonnicach próbujących ratować morale więźniarek), oraz miejscem akcji – klasztorem na peryferiach, oddalonym od pełnego deprawacji i pokus miasta.

Za oceanem ledwo coś słychać

A jak wyglądała sytuacja w nieskrępowanym czynnymi działaniami wojennymi amerykańskim przemyśle filmowym? USA przystąpiło do wojny dopiero pod koniec 1941 roku, a przed tą datą nie rysowało się za oceanem wyraźne tło ideologiczne, któremu powinno się podporządkować produkcję. Do tego wszystkiego należy dodać politykę izolacjonizmu, skrupulatnie realizowaną przez jej zwolennika i głównego filmowego cenzora, szefa Production Code Administration – Josepha Breena. Do dystrybucji tylko z rzadka trafiały, głównie za sprawą zdecydowanie antynazistowskiej wytwórni Warner Bros., zrealizowane wiele lat wcześniej filmy frontowe o poprzedniej wojnie, gdzie można było się dopatrzyć krytykujących faszyzm analogii. Jednak sam temat nazizmu podejmowano nieczęsto, informowały o nim kroniki, prasa i radio, lecz nie filmy fabularne.

2Aniołowie grzechu (1943, reż. Robert Bresson)

Powstały w 1940 roku Dyktator Charliego Chaplina mógł zostać uznany za zapowiedź przystąpienia USA do wojny. Cieszył się niezwykłą popularnością – może dlatego, że było to nareszcie w pełni dźwiękowe dzieło sławnego komika, a może ponieważ jako pierwszy film bezwzględnie pastwił się nad Hitlerem i otaczającymi go ludźmi. Warto dodać, że zdjęcia do produkcji rozpoczęły się niemal równo z wybuchem wojny, dziewiątego września 1939 roku. Chaplin, nie porzucając ani na chwilę swojej komediowej tradycji i za nic mając konsekwencje, ośmieszył kult wodza, przywary jego współpracowników, emocjonalną retorykę agitacyjnych przemówień, a nawet niemiecką mowę. Aktor, jako dyktator Hynkel, improwizował swoje monologi (chociaż brzmią z niemiecka, nie są w żadnym języku), plując i charcząc. Wśród uniesionych krzyków zrozumieć dało się tylko „schnitzel” – podobno jedyne prawdziwe niemieckie słowo, jakie Chaplin znał. Za Dyktatora wydano na niego w Rzeszy oczywiście wyrok śmierci, a sam film pokazano w Niemczech dopiero w 1998 roku. Zresztą obawiano się tej produkcji również w innych krajach. Chciano zakazać wyświetlania jej w Wielkiej Brytanii, by nie prowokować nastrojów antyniemieckich, ale ostatecznie film trafił do tamtejszych kin jako doskonałe narzędzie propagandy, gdy Brytyjczycy byli już z Niemcami w stanie wojny.

Radośnie i czarno

Oprócz chęci poznania nowych twórców i jakiegokolwiek zobrazowania ówczesnej sytuacji, widzowie oglądali filmy jeszcze w jednym celu – by uciec. Eskapizm to odwieczna rola tego medium, bez względu na historyczne okoliczności. Niezwykłą popularność na początku lat 40. zdobywały w kinach musicale, romanse oraz komedie, filmy pełne ciepła i optymizmu. W kontraście do bieżących wydarzeń ekrany kusiły nieznanymi, odległymi krainami, ramionami pięknych kochanków, piosenkami i tańcem w pierwszych próbach filmowego koloru zamiast dotychczasowych szarości. Sporo z tych rzeczy oferował w swoich animacjach Disney. Dumbo (1941) premierę miał zaledwie sześć tygodni przed kluczową w kwestiach wojennych dla Ameryki decyzją zbombardowania Pearl Harbor. Był dla znanego studia najbardziej dochodowym filmem tamtej dekady. Oferował przede wszystkim moc wzruszeń i tak potrzebną wówczas wiarę w lepszą przyszłość.

A scene still from the 1943 Academy Award®-winning film "Casablanca" features (l to r) Humphrey Bogart, Claude Rains, Paul Henried and Ingrid Bergman.  Bogart received an Academy Award nomination in the Lead Actor category while Claude Rains was honored with a nomination in the Supporting Actor category.  "Casablanca" received eight Academy Award nominations in total and won three Oscars® including Best Picture. Restored by Nick & jane for Dr. Macro's High Quality Movie Scans Website: http:www.doctormacro.com. Enjoy!Casablanca (1942, reż. Michael Curtiz)

Nie można jednak zapomnieć, że właśnie na początku lat 40. rozkwitł kontrastowy do powyższego nurt kina noir, nostalgiczny, ale przede wszystkim przepełniony pesymizmem i katastrofizmem. Jego pierwsza faza przypada na lata 1941–42, gdy nakręcono Sokoła maltańskiego (1941, reż. John Huston) i Obywatela Kane’a (1941, reż. Orson Welles). W 1942 powstała już bezpośrednio związana z bieżącymi wydarzeniami, rozgrywająca się w Maroku Casablanca (reż. Michael Curtiz), której nikt nie wróżył sukcesu. Jednak premiera przypadła na kilka tygodni po alianckiej inwazji na Afrykę Północną i zajęciu właśnie Casablanki. Magazyn „Variety” wprost pisał o filmie jako o „wspaniałej propagandzie przeciwko Osi”, reszta prasy podkreślała wyłuszczenie idei poświęcenia jako wartości pozytywnej. Pojawiały się nawet głosy o „manifeście interwencjonizmu”. Casablanca nakręcona została jeszcze przed przywołanym wcześniej japońskim atakiem na Pearl Harbor, który z kolei rozpoczął fazę drugą amerykańskiego kina noir i stworzył podwaliny dojrzałego kina wojennego. Szczególnie po 1944 roku, gdy wiadomo już było, że USA wyjdzie z wojny zwycięsko, pozwalano sobie na dużo większy fatalizm fabuł i ponury wydźwięk losów bohaterów.

Echo bomby w mroku sali

II wojna stworzyła w filmowych odbiorcach nowe rozumienie pochodzenia zła. Już filmy szpiegowskie przypominały o permanentnej potrzebie czujności i ograniczonego zaufania. Natomiast Holocaust, wojna nuklearna czy ciągła obawa przed inwigilacją złożyły się na konieczność powstania kilku wariantów „prawdziwego” kina wojennego. Najpierw były to „combat films”, opowiadające o czynnych działaniach na froncie oraz „home front movies”, czyli historie rodzin, zwłaszcza kobiet, oczekujących w domu powrotu swoich najbliższych. Po zakończeniu konfliktu zbrojnego pojawiły się również filmy o weteranach – ludziach po przejściach, często kalekich, nieumiejących poradzić sobie z nową rzeczywistością po tym, co musieli przejść. Jednym z najpiękniejszych tego przykładów, pokazujących wiele twarzy powojennej traumy, jest dzieło Williama Wylera Najlepsze lata naszego życia (pokazywany już w roku 1946!), gdzie jeden z bohaterów wraca do domu z hakami zamiast dłoni i, wbrew współczującej postawie przyjaciół, chce żyć tak, jak żył dawniej.

4Najlepsze lata naszego życia (1946, reż. William Wyler)

Po II wojnie światowej nastąpił natomiast prawdziwy wybuch filmów traktujących o niedawnych wydarzeniach. Przez kolejne dekady niemal nie pojawiały się produkcje o pierwszej „Wielkiej Wojnie”, w obliczu tej niedawnej jawiącej się jako odległa, zamknięta przeszłość. Kolejne kinematografie, w tym również nasza (choć dopiero w drugiej połowie lat 50., za sprawą szkoły polskiej), podejmowały próby rozliczenia się z historią, korzystając z taśmy filmowej. Po kilku czy kilkunastu zaledwie latach wiele filmów, nie mając jeszcze możliwości spojrzenia na pewne wydarzenia z poważnego czasowego dystansu, opowiadało niezwykle dojrzale o kontrowersyjnych decyzjach i braku silnych działań. Dzięki na przykład Wyrokowi w Norymberdze (1961, reż. Stanley Kramer) możemy przekonać się, że problemy z osądzeniem historii pojawiły się bardzo szybko i oczywiście trwają po dziś dzień.

Ada Kotowska