„Dokończę to, co zacząłeś”. A potem zacznę od nowa

1Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy (2015, reż. J. J. Abrams)

Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy
USA 2015
reż. J. J. Abrams
scen. Lawrence Kasdan, J.J. Abrams
Michael Arndt
zdj. Daniel Mindel
wyst.: Daisy Ridley, John Boyega
Adam Driver, Oscar Isaac

Film J. J. Abramsa żongluje odniesieniami zorganizowanymi zarówno w analogie, jak i w odwrócenia. W istocie Przebudzenie mocy jest w pewnym sensie próbą opowiedzenia Gwiezdnych Wojen od nowa. Jaki efekt przyniósł ten powrót do korzeni i negocjacja własnej popkulturowej tradycji?

Choć wygłaszając to stwierdzenie popełniam być może faux pas, myślę jednak, że druga trylogia Georga Lucasa (od Mrocznego widma począwszy) nie zasługuje na taką krytykę, jaka spadła na nią po premierze pierwszej części w 1999 roku, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Sam byłem wtedy w wieku Anakina, czując z tym bohaterem emocjonalną więź, a zarazem obawę: znany był mi przecież fakt jego przemiany w mistrza Sithów. Wraz z kolejną trylogią, Lucas opakował baśniowo-manichejską wymowę poprzednich epizodów w CGI i zracjonalizował ją polityką. Historia przejścia rycerza Jedi na ciemną stronę mocy otrzymała paralelną fabułę – przemiany demokratycznej republiki w dyktaturę. Ta ideologiczna eskorta, nieskomplikowana, a zarazem znajoma, sprowadziła Gwiezdne Wojny z galaktyki na Ziemię.

Przebudzenie mocy to produkcja, z którą George Lucas ma już niewiele wspólnego. Jednocześnie jest to film wywołujący wrażenie déjà vu nawet u tych, którzy historię walki rycerzy Jedi z Sithami znają tylko z przetwarzanych przez popkulturę cytatów. Film J.J. Abramsa jest żonglerką odniesień zorganizowanych zarówno w analogie, jak i w odwrócenia. W istocie Przebudzenie mocy jest w pewnym sensie próbą opowiedzenia Gwiezdnych Wojen od nowa. Taki wysiłek zawsze będzie opłacalny. Jak ujął to Roland Barthes: „kto nie czyta, powtórnie skazany jest na lekturę wciąż tej samej historii”.

Fraza „dawno, dawno temu w odległej galaktyce”, niczym nie różniąca się od „za górami, za lasami”, nie tylko umiejscawia serię w gwiazdozbiorze popkultury, czyniąc z niej legendę i punkt odniesienia. Wraz z Przebudzeniem mocy saga staje się mitem sama dla siebie, z charakterystycznym dla tej formy opowiadania cyklicznym czasem. Rey (Daisy Ridley) zna historię upadku Republiki i zwycięstwa rebeliantów z opowieści. Znajduje się w tej samej sytuacji, co Luke Skywalker wobec tajemnicy swojego ojca i jego przemiany.

Wybór aktorki o dziewczęcej urodzie, ani na moment nie eksponowanej w relacji do ”męskiego spojrzenia Hollywood” (por. slave Leia costume), jest mrugnięciem oka w stronę dorobku teorii feministycznych. Rzeczywiście Rey wyrywa dłoń z uścisku swojego scenicznego partnera – Finna (John Boyega), udowadniając, że „potrafi biec nietrzymana za rękę”. Finn również występuje jako bohater wyemancypowany. Czarnoskóry aktor kreuje rolę najważniejszego protagonisty, co podkreśla wyswobodzenie się Finna z szeregów armii identycznych i jednakowo posłusznych szturmowców. Metafora jest kusząca, choć w tym przypadku nie można mówić o pełnej konsekwencji: Finn nie dotrzymuje kroku Ray i jest bardzo często ośmieszany, w kontraście do sporadycznie pokazywanego na ekranie, dowcipnego Poe Damerona (Oscar Isaac), czyli Hana Solo 2.0.

Zakon Sithów, niczym masońska loża albo sekta, zawsze przenika struktury jakiejś organizacji. Najpierw była nią korporacyjna federacja handlowa, następnie skorumpowana republika i w końcu imperialistyczne międzygalaktyczne państwo. Nowy Porządek, choć wierność oryginalnej wersji językowej filmu nakazywałaby raczej mówić o „Pierwszym Porządku”, nawiązuje do tradycji imperium lorda Vadera. Sposób ukazywania odsyła do ikonografii nazizmu, scen zbiorowych z filmów Leni Riefenstahl, tłumów zorganizowanych wokół jednego symbolu (który w Przebudzeniu mocy kolorem i kształtem przypomina swastykę). Paradoksalnie, grozę ujmuje w nawias następca Dartha Vadera. Gdy Kylo Ren (Adam Driver) ściąga maskę, złowieszcza aura starego imperium ulatuje, pozostaje natomiast zbuntowany nastolatek.

Moc przebudziła się nie w celu odwracania naszej uwagi ilością wybuchów i zwrotów akcji. VII część z humorem ożywia schematy Kina Nowej Przygody, z wdziękiem zmierzając do historycznego rekordu box-office’u. Planowane spin-offy i kontynuacje przywrócą historii kina uniwersum Lucasa, wraz z jego schematami, postaciami i apokryfami.

Michał Kucharczyk