I wybuch(ł) skandal

1. Walo_wpowiększeniu_I wybuch(ł) skandalZabriskie Point (1970, reż. Michelangelo Antonioni)

Wybuch, morderstwo, ucieczka. Kto by się spodziewał, że każde z tych słów będzie pasować do opisu dzieła mistrza filmowego modernizmu. A jednak, Michelangelo Antonioni po raz kolejny zaskoczył. Wydawałoby się, że stworzone niemalże „na gorąco” bezkompromisowe Zabriskie Point (1970), wzbudzi ogromne zainteresowanie, ale zamiast eksplozji pochwał ze strony krytyki i widowni, w reżysera uderzyła fala niezrozumienia.

Choć obraz nie powtórzył „sukcesu” wygwizdanej na festiwalu w Cannes Przygody (1960), to nie da się ukryć, że po raz kolejny Antonioni wywołał spore emocje. Ponieważ film okazał się klęską frekwencyjną, doświadczyła ich jedynie garstka widzów. Porażka była na tyle duża, że odpowiadająca za produkcję wytwórnia Metro Goldwyn Meyer stanęła przed groźbą bankructwa. Jednak nim doszło do premiery, wierzono, że powstające w atmosferze skandalu dzieło okaże się sukcesem tak finansowym, jak artystycznym, stając się kolejnym arcydziełem w dorobku mistrza.

Historia romansu dwójki młodych i zbuntowanych wydaje się być dość banalna. Wyróżnia ją niezwykły moment realizacji. Antonioni znalazł się w Stanach Zjednoczonych, w odpowiednim miejscu i czasie. Na uniwersytetach dochodziło właśnie do rozruchów – studenci walczyli przeciwko dyskryminacji rasowej. Burzliwe dyskusje przeradzały się w zamieszki. To w trakcie jednego ze strajków bohater filmu, Mark, jest świadkiem morderstwa. Ofiarą pada jeden z policjantów, który walczył z tłumem protestujących. Chłopak, będąc pod wpływem silnych emocji, jakie wywołało w nim to wydarzenie, kradnie samolot i wylatuje z Los Angeles. Krążąc nad pustynią, zauważa Darię – młodą pacyfistkę, która pracuje jako sekretarka w korporacji. Dziewczyna, podobnie jak Mark, postanowiła opuścić miasto i świat wielkich finansów, których reprezentantem jest jej szef. Bardziej niż miłosne przygody ze swoim zwierzchnikiem bohaterka ceni samotne medytacje na pustyni. Z kolei chłopak nie do końca wie, dokąd zmierza, pragnie jedynie „być z dala od ziemi”. Mimo że ich spotkanie było przypadkowe, spontanicznie decydują się na wspólną podróż. Odwiedzają tytułowy punkt widokowy, przemierzają park narodowy Doliny Śmierci. Wkrótce między młodymi dochodzi do zbliżenia.

Antyamerykańska bomba…

Scena wybuchu namiętności, do której dochodzi na pustyni zwiedzanego parku, przeszła do historii kina. Chętnie nawiązują do niej inni twórcy, chociażby Stephane Sednaoiu, który wykorzystał ją w teledysku Today grupy The Smashing Pumpkins. Nim jednak obraz stał się inspiracją dla innych, nie obyło się bez skandalu. Bezpruderyjne ukazanie kilkuminutowej sceny seksu nie mogło spodobać się stróżom moralności. Zmultiplikowane, tarzające się po piasku ciała splecione w miłosnym uścisku robiły wrażenie, choć widzowie już od jakiegoś czasu byli przyzwyczajeni do nagości na ekranie. Jednak ten wielokrotny akt transgresji, przypominający wielką orgię, odbywał się tylko na oczach widzów. W filmowym świecie kochanków było tylko dwoje, a ich zbliżeniu przyglądało się jedynie czujne oko kamery.

2. Walo_wpowiększeniu_I wybuch(ł) skandalZabriskie Point (1970, reż. Michelangelo Antonioni)

Bachanalia na pustyni można interpretować jako metaforę hipisowskiej rewolucji, która w momencie powstania filmu, dobiegała już końca. Obraz Antonioniego mógł być odczytywany jako podsumowanie tego gorącego okresu. Inny trop wiąże się z narkotykami. Co prawda, o istnieniu niedozwolonych substancji bezpośrednio dowiadujemy się z filmu tylko raz (kiedy szef Darii rozmawia przez telefon z odurzonym mężczyzną), to sama scena orgii, może być potraktowana jako narkotyczna wizja. Halucynacja, która omamia hipisów. Takie podejście niewątpliwie nie przysporzyłoby reżyserowi popularności, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Warto przypomnieć, że przeciwko powstaniu Zabriskie Point protestowali nie tylko „prawowierni” mieszkańcy USA, ale także strajkujący na uczelniach studenci. Obawiali się, że dzięki tej produkcji Hollywood będzie kupczyć ich kontestacją.

Prócz głosów ze strony konserwatywnej części społeczeństwa i wojującej młodzieży, powstawaniu produkcji bacznie przyglądało się również FBI, które w pewnym momencie wszczęło nawet dochodzenie. Zaczęto przesłuchiwać aktorów, a także ekipę. Śledczym nie podobała się antyamerykańska wymowa scenariusza. Jednak nie powinno było to nikogo dziwić, gdyż Antonioni nigdy nie krył swojej niechęci do Wuja Sama.

Na inwigilacji ze strony FBI, naciskach wytwórni i protestach różnych środowisk się nie skończyło. Reżyser musiał radzić sobie także z nieprzychylnością Marka Frechette – odtwórcy głównej roli. Początkujący aktor, który swoją sławę zawdzięczał właśnie filmowi Antonioniego, nie krył niechęci nie tylko do reżysera, ale i samej produkcji. W jednym z wywiadów określił film nawet „wielkim kłamstwem i czymś obcym”.

Podobne zdanie mogłaby wyrazić bardziej konserwatywna część Ameryki, w którą niewątpliwie całościowa wymowa filmu bardzo mocno uderzała. Już scena otwierająca Zabriskie Point, rozgrywająca się w trakcie strajku studentów walczących o prawa dla czarnoskórych, nie mogła się podobać. A ujęcia zamieszek i zabójstwo policjanta były ciosem wymierzonym prosto w serce ochrony państwa. Z kolei krytyka konsumpcjonizmu nie mogła zyskać poparcia ze strony potężnych przedsiębiorców. Demaskatorski charakter reklam, ujawniający ich manipulatorską funkcję, doskonale ukazała jedna ze scen rozgrywających się w korporacji, kiedy szefowie zastanawiali się nad strategią marketingową swojej firmy. Liczne ujęcia billboardów zagarniających nie tylko miejski pejzaż, jedynie dopełniały obraz Ameryki jako kraju skrajnie materialistycznego. Rysą na tym wizerunku były komuny zakładane przez uciekających od reklamowego szaleństwa hipisów oraz wolna miłość (godząca w tradycyjny model rodziny), której wybuch w czystej postaci sportretował Antonioni.

…eksplodowała

Mimo że reżyser w wywiadzie twierdził, że finałowa scena wybuchu nie miała być wyrazem ogólnej rebelii, a raczej emocjonalną reakcją dziewczyny, która nie może pogodzić się ze śmiercią chłopaka, z którym połączył ją płomienny romans, trudno nie odnieść wrażenia, że za przyczyną eksplozji kryje się coś więcej. Być może po utarczkach z rządową agencją reżyser miał dosyć tłumaczenia się ze swoich decyzji, o czym świadczy zmiana zakończenia filmu. Zamiast odchodzącej w dal Darii na niebie miał pojawić się samolot, który przelatując, pozostawiłby napis: „Fuck you, America”. Na taki finał nie chciał przystać ówczesny dyrektor wytwórni MGM, Louis F. Polk. Mężczyzna odpowiadał nie tylko za tę zmianę, dokonał on jeszcze kilku dosyć znaczących cięć innych fragmentów obrazu. Być może, gdyby trzymano się wizji Antonioniego, film wzbudziłby nawet większe wzburzenie wśród widowni.

To, że do eksplozji dochodzi jedynie w wyobraźni bohaterki, bynajmniej nie odbiera tej bardzo efektownej scenie kontrkulturowego wymiaru. Tłumaczenia reżysera zdają się na nic. Nie bez powodu wybucha willa szefa korporacji, a nie mała chatka czy samochód. Deszcz kolorowych przedmiotów jest symbolem odrzucenia konsumpcjonistycznego sposobu myślenia. Odejście Darii, mimo że dalekie od pierwotnych zamierzeń scenariuszowych, również jest bardzo wymowne. Dziewczyna czuje się wolna, może zrobić, co chce. Śmierć Marka, także okazała się być wyzwoleniem. Gdyby nie to, chłopak najpewniej trafiłby do więzienia, podzielając los odtwórcy głównej roli.

Być może, tak jak tłumaczył reżyser, film nie miał stanowić kontrkulturowego manifestu, a jedynie opowiadać o pięknym młodzieńczym romansie, który połączył dwójkę młodych, nieprzystających do rzeczywistości ludzi. Ich bunt wcale nie był skierowany w konkretną stronę, wynikał raczej z młodości i z chęci wyrwania się ze znanego środowiska. Jednak szerszy społeczno-kulturowy kontekst wzbogaca film. Zabriskie Point, niegdyś uznawany za jeden z najgorszych filmów mistrza, odczytywany dziś na nowo, zyskuje. Nie tylko jako prawie dokumentalny zapis, ale i intrygująca historia amerykańskiego snu, z którego niektórzy chcą się wydostać, odlatując pomalowaną w finezyjne wzory, skradzioną awionetką.

Magdalena Walo